Do strony tytułowej

  Parafia Strachocka  

  Sanktuarium Świętego Andrzeja Boboli  

  Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rycerstwa Niepokalanej  

  Informacje dla pielgrzymujących do Strachociny  

  Mówi ksiądz Proboszcz, Józef Niżnik  

Mówi Ksiądz Proboszcz

Święty ze Strachociny Czy Patron Polski? Kazanie z czerwca 2003 Referat w Warszawie 2004 Spotkanie z Patronem O ks. Proboszczu

krzyż

Kazanie wygłoszone 16 lutego 2010 r.w Strachocinie

Macie oczy, a nie widzicie; macie uszy, a nie słyszycie

1. Kochani bracia i siostry! Drodzy czciciele św. Andrzeja! Szanowni Radiosłuchacze!
Zgromadzeni na Eucharystii w sanktuarium św. Andrzeja Boboli w 16 dniu miesiąca lutego, usłyszeliśmy ciekawy passus Ewangelii, która zawiera bardzo ważne przesłanie Pana Jezusa, skierowane nie tylko do Jego uczniów, ale do każdego z nas. Zatrzymajmy się nad opisanym wydarzeniem.   
Ewangelia przedstawia obraz Jezusa, który ze swymi uczniami znajduje się w łodzi. Uczniowie rozmawiają ze sobą. Tematem ich rozmowy jest chleb, którego nie zabrali ze sobą wystarczającej ilości. W rozmowę uczniów włącza się Jezus.
Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chleba? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiały macie umysł? Macie oczy, a nie widzicie; macie uszy a nie słyszycie? Nie pamiętacie, ile zabraliście koszów pełnych ułomków, kiedy połamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy… siedem chlebów dla czterech tysięcy… Jeszcze nie rozumiecie?
Słowo Jezusa, potem krótki dialog, i pytanie skierowanym do nich:  jeszcze nie rozumiecie?
Kochani, na co Jezus zwraca uwagę swoim uczniów, co pragnie im powiedzieć z czego oni nie zdają sobie sprawy?
Po pierwsze: Jezus proponuje uczniom refleksję nad ich hierarchię wartości.
Uczniowie mają pośród siebie Jezusa, Cudotwórcę, a ich absorbuje brak chleba. Zamiast zwrócić swój wzrok ku Niemu, cieszyć się Jego obecnością, czuć się bezpiecznie przy Nim, to dla nich problemem staje się to, że mogą się nie najeść do syta.  Brak chleba przysłania im bliskość Boga. Dlatego Jezus im powie: macie oczy, a nie widzicie…  
Po drugie: Jezus poucza uczniów, aby korzystali z rozumu i pamięci.
Uczniowie nie tak dawno byli świadkami dwóch cudów rozmnożenia chleba. Przy pierwszym rozmnożeniu Jezusowi wystarczyło pięć chlebów, aby nakarmić pięć tysięcy ludzi, a za drugim  razem potrzebował siedem chlebów, aby nakarmić cztery tysiące ludzi.
A teraz jest ich kilkunastu. Mają ze sobą jeden chleb, który mógłby posłużyć Jezusowi, by ich nakarmić, gdyby zaszła taka potrzeba. Oni jednak nie potrafią tak myśleć.
Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiały macie umysł? Nie pamiętacie… Odwołanie się do rozumu i pamięci uczniów – jest niczym innym, jak tylko pouczeniem, by uczniowie umiejętnie korzystali z darów, którymi obdarzył ich Bóg. 
Po trzecie: Jezus zachęca uczniów do pogłębionej refleksji nad rzeczywistością w jakiej żyją.
Powierzchowność, mówi Jezus do uczniów jest bardzo niebezpieczna. Bo jest ona, jak ziarno rzucone na złą glebę i nie wydaje plonu, tak człowiek powierzchowny nie potrafi słuchać Boga. Macie uszy, a nie słyszycie. Cuda, jakie Jezus czyni nie poruszają umysłu i serca uczniów. Oni nadal żyją, jakby nic nie widzieli, ani nie słyszeli. To jest bardzo niebezpieczne. Dlatego Jezus kieruje na początku podróży uwagę do uczniów: strzeżcie się kwasu faryzeuszów i kwasu Heroda. Nie bądźcie takimi, jak oni. Wasza duchowość musi być inna. I pomimo tej uwagi uczniowie – nie potrafią być inni, od tych o których mówił im Jezus.  
Po czwarte:  Jezus wskazuje, żeby uczniowie wyciągali praktyczne wnioski na przyszłość.
To pouczenie dotyczy konkretnej sytuacji w jakiej znaleźli się uczniowie. Jezus im mówi, skoro wobec tych, którzy zgromadzili się przy Mnie dokonałem cudu, to wobec was mogę uczynić to samo. Ale, uczniowie nie potrafią tak rozumować. Dlatego to słowo Jezusa skierowane do uczniów na zakończenie opisu tego wydarzenia: jeszcze nie rozumiecie?  
2. Moi drodzy! Pouczenia, jakich udzielił Jezus swoim uczniom odnosi się także i do nas. Duchowość jaką dostrzegamy u uczniów Jezusa w łodzi, może być naszą duchowością. Dlatego na początku powiedziałem, że pouczenie z dzisiejszej Ewangelii jest ważna dla nas. Dlaczego?
Bo od momentu chrztu, kiedy staliśmy się dziećmi Bożymi, jesteśmy w łodzi Kościoła, a Jezus jest z nami. Nie ma takiej chwili w naszym życiu, aby Bóg nie było blisko nas. Bóg, jak napisał Jan Paweł II, związał się z każdym człowiekiem, aby mu pomagać w życiu. Ratować przed złem. Bronić przed niebezpieczeństwem. Ale trzeba być tego świadomy. Na tę obecność Boga z nami należy zwracać uwagę. Do tej obecność Jezusa w swoim życiu trzeba się odnieść.
A my, jak się zachowujemy w obliczu braków?
Na co zwracamy uwagę, podczas niedostatków?
Mówienie, że czegoś nie mamy, coś nam dolega, czegoś brakuje – nie poprawi naszej sytuacji.  Taka postawa nas nie uzdrowi. To nam nie pomoże.
Czy nie jesteśmy podobni do małego Piotrusia, który pewnego dnia poszedł z ojcem do parku. Ojciec kupił gazetę, usiadł na ławce i zaczął czytać, a dziecko bawiło się. W pewnym momencie ojciec słyszy płacz Piotrusia, który męczy się, bo chce przesunąć duży kamień, a nie może. Ojciec widząc to mówi: Piotruś jest ktoś kto może ci pomóc. Ale synek nie zważa na słowa ojca, jeszcze bardziej płacze, krzyczy i zmaga się z tym kamieniem. Aż po pewnym czasie zwraca się do ojca: tato pomóż. Wtedy ojciec wstaje i przesuwa kamień, a dziecko ucieszone raduje się z pomocy ojca.
Z nami może być tak samo. Biedolimy, narzekamy, użalamy się nad sobą. A przecież jest Kto, kto może nam pomóc. Ale, czy Go zauważamy? W niemocy możemy się zachowywać, jak ten Piotruś. Płakał, głośno krzyczał – aż w końcu, jak już nie poradził sobie, to powiedział do taty: pomóż tato. Jeśli modlitwa do Boga następowała by na końcu, źle to o nas by świadczyło.  
Mieć właściwą hierarchię wartości i nią się kierować w życiu – to pierwsze pouczenie, jakie niesie  nam dzisiejsza Ewangelia.
3. Jeśli zaś chodzi o pouczenie dotyczące korzystania  z rozumu, pamięci, czy wgłębiania się w rzeczywistość której doświadczamy, wyciągania praktycznych wniosków na przyszłość, to wytłumaczę to na przykładzie polskiej rzeczywistości. 
Przez wiele lat walczyliśmy z komunizmem, bo był systemem nieuczciwym i niegodnym osoby ludzkiej, i to nie dlatego, że nie troszczył się o ludzi, ale dlatego, że  zabraniał wierzyć w Boga, spełniać praktyki religijne, przyznawać się do przynależności do Kościoła. Walka z ludźmi wierzącymi w Polsce przybierała różne formy i metody. Takich męczenników, jak sługa Boży ks. Jerzy Popiełuszko, było wielu.
W końcu udało się z pomocą Bożą wyzwolić z jarzma komunistycznej niewoli. Udało się przy pomocy ołtarzy ustawionych w zakładach pracy, konfesjonałów umieszczonych na terenach fabryk, wywieszanych krzyży na bramach i oplecionych różańców na rękach i szyi – pokonać ustrój, który służył kłamstwu, że Boga nie ma, a jest tylko materia.
I co, po 30 latach dzieje się na polskiej ziemi?
Wielu ludziom Bóg przestał być potrzebny. A ci, którzy niegdyś w pierwszych szeregach byli w świątyniach, jako obrońcy religii, dzisiaj ustanawiają prawa, nie licząc się z dekalogiem. Głoszą populistyczne hasła i stoją za nowoczesną moralnością, niezgodną z naszą wiarą. Przyczyniają się w ten sposób do wprowadzania Polski na drogę sekularyzmu i bezbożnictwa.
Jezus zdaje się mówić, jak uczniom w łodzi.
Zapomnieliście do czego doprowadziła waszą Ojczyznę walka z Bogiem. Zapomnieliście, te puste półki w sklepach, kartki na artykuły żywnościowe, karnistry z paliwem wożone w bagażnikach. Zapomnieliście, że walka z Bogiem, doprowadziła was do nędzy i ubóstwa. Pieniędzy mieliście mnóstwo, a nic kupić za nie, nie można było. Zapomnieliście to wszystko. Dlaczego dziś sami wybieracie to, z czym nie tak dawno żeście walczyli. Co się stało z tym narodem?
Idźmy daje. Wszyscy byliśmy przekonani w czasach komunizmu, że w Polsce będzie lepiej, gdy pewnych ludzi odsunie się od władzy. Wiedzieliśmy, że z komunistami Polski bogatej i zasobnej  nie zbudujemy. Znając hasło: bez Boga, ani do proga…. Na nic da się wstawać o północy, jeśli się nie ma boskiej pomocy, biedę w Polsce kojarzyliśmy z określoną grupą ludzi. Ludzi, którzy nadużywali swej władzy i krzywdzili tych, którzy nie chcieli się pogodzić z komunizmem w naszej Ojczyźnie. Usunięcie tych ludzi od władzy było ważnym elementem w walce o przyszłość Polski. Wtedy każdy Polak wiedział, że dobra w Polsce nie będzie, gdy rządzić nią będą ludzie bez Boga w sercu.
A dziś, Polacy sami stawiają na ludzi, którym obce są wartości chrześcijańskie.
Polacy znowu wybierają w wyborach ludzi, którzy nic z Bogiem nie mają do czynienia.
Jezus więc mówi: czy zapomnieliście już te czasy?
Dlaczego wybieracie ludzi, którzy nie dbają o dobre imię narodu polskiego, ani im nie zależy na Polski. Dlaczego? Co z wami się stało?
I może jeszcze jeden bolesny przykład. Jeszcze nie tak dawno patrzyliście na ludzi, którzy swą ufność złożyli w dobrach materialnych. Ci ludzie głosili, że w Polsce będzie, jak w raju.  Wszędzie manifestowali, że dla osiągnięciu tego nie potrzebny jest Bóg, Kościół, kapłani.  Myślenie o duszy nieśmiertelnej o zbawieniu – to nic człowiekowi nie daje. Dziś wiemy, że taka filozofia życia doprowadziła tych ludzi do pogardy człowiekiem. 
A dziś wielu Polaków w imię szuka dobrobytu nie licząc się z nikim i niczym. Wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu pieniędzy. Tam zapominają o przykazaniach, o wierności małżeńskiej, o czystości przedmałżeńskiej, o życiu wiecznym i o zbawieniu.
Jezus zdaje się mówić. Nie tak dawno uznaliście w Polsce życie ludzi, którzy tylko w dobrach materialnych złożyli swą ufność, za niegodną do naśladowania. Uczyniliście zryw solidarnościowy, by powiedzieć światu, że materializm was nie interesuje, a dziś sami w pogoni za pieniądzem – wielu z was wybiera tą samą drogę życia.
Bolesne jest to, że wierzący ludzie nie widzą w tym nic złego.
Chwalicie się tym, popieracie to, i cieszycie się tym, co wstyd wam powinno przynosić.
Przecież nikt, kto do bogactwa dochodzi i nie liczy się z Bogiem, szczęścia i pomyślności osobistej, rodzinnej osiągnąć nie może. Choćbyś cały świata zyskał, a na duszy szkodę poniósł, nic ci nie pomoże.  
4. Kochani! Skoro Ewangelia dzisiejsza niesie tak ważne pouczenie Jezusa, dotyczące:
- hierarchii wartości życiu
- korzystania z rozumu i pamięć
- wnikania w rzeczywistość, której żyjemy
- wyciągania praktycznych wniosków na przyszłość, to należy tak żyć.
4. Jak to robić? – odpowiedź nam daje św. Andrzej Bobola, patron tego miejsca.
Właściwa hierarchia wartości Andrzeja przejawia się przez całe jego życie. Potwierdzają to, jego decyzje życiowe. Wystarczy wspomnieć choćby – decyzja o życiu zakonnym. Szlachcic, ubiera zakonny habit. Wybiera życie z dala od rodziny i poświęca się całkowicie dla ludzi. W męczeństwie, tak okrutnym, zachowuje się jak mówi Ewangelia.
Jeśli chodzi o korzystania z rozumu i pamięci, to uwidacznia się w jego pracy nad sobą. Dzięki rozumowi dostrzega swoje wady, a pamięć pomaga mu w wybieraniu lepszych rozwiązań, niż dotychczas.
Umie też wnikać w rzeczywistość w której żyje. Odczytuje tą rzeczywistość i dobiera środki by ją zmienić.
Potrafi też wyciągać praktyczne wnioski na przyszłość. Nie popełnia błędów, które zdarzały mu się na początku życia zakonnego.
My przychodząc na modlitewne spotkania z nim uczymy się od niego żyć po chrześcijańsku. Zachowywać jak wierzący. Uczymy się zatroskania o dobro Kościoła i Ojczyzny.
Mam nadzieję, że to dzisiejsze spotkanie przy jego relikwiach pomoże nam zrozumieć, pouczenie, które skierował do nas Jezus.
Oby św. Andrzej tę łaskę uprosił tym wszystkim, którzy są jego czcicielami. Amen.

 

 
Do góry strony
 
Tłem jest trawa pochodząca z widoku na Strachocinę wykorzystanego jako tło strony tytułowej.